Dlaczego ludzie rezygnują z blogów?

Z jakiego powodu rezygnują z blogów? Skąd w nas brak determinacji i ambicji, aby tworzyć miejsce w sieci? Czy mogę na Ciebie liczyć?
Lifestyle5 komentarzy do Dlaczego ludzie rezygnują z blogów?

Dlaczego ludzie rezygnują z blogów?

Wiele miesięcy zastanawiałam się co mam zrobić z blogiem. Wrócić do pisania czy wszystko co z nim związane wyrzucić i zapomnieć? W końcu znalazłam odpowiedź.

Ogłaszam wszem i wobec, że postanowiłam wrócić do prowadzenia bloga. I może ten tekst jest niepotrzebny to jednak bardzo chciałam go napisać, aby krótko wyjaśnić, dlaczego postanowiłam zawiesić blog na bardzo długi czas.
Szczerze powiem, że blog nie był moim pomysłem, powstał on z inicjatywy mojego kolegi, który uznał pewnego dnia, że fajnie byłoby, gdybym prowadziła blog. Uwielbiam czytać książki, ale nigdy nie czułam potrzeby dzielenia się z innymi moimi przemyśleniami na ich temat. Lubiłam pisać, ale opowiadania nigdy nie ujrzały światła dziennego, i nadal leżą na dnie szuflady. Inicjator Wymiarowego Bloga uznał, że jest to połączenie doskonałe i nie mogę chować swoich pasji przed światem i założył mi blog, grupę i fanpage. Wszystko w przeciągu kilku dni chyba z obawy, że się rozmyśle. A tak naprawdę od samego początku byłam sceptycznie nastawiona do jego pomysłu, ale mimo to zaakceptowałam i spróbowałam.

To co spowodowało, że zrezygnowałam

W momencie, gdy usłyszałam, ile czynności składa się przy prowadzeniu bloga byłam przerażona. Mój kolega, który jest blogerem rozpisał mi całą listę zadań, jakie powinnam spełnić, aby mój blog powoli się rozwijał. Po drugie, gdy oswoiłam się już z myślą, że jestem blogerką i tym ile będę miała obowiązków, by wszystko prowadzić to nie chciałam ograniczać się tylko do jednego tematu. Obawiałam się, że po kilku miesiącach nie będę miała o czym pisać. Sądziłam również że blog przez to, że będzie tylko o książkach może być nudny. Zaproponował dodatkowe kategorie na bloga. Od razu mi to odradził tłumacząc tym, że przez to miałabym większe trudności z dotarciem do konkretnej grupy odbiorców. Bardzo jednak nalegałam i ostatecznie się zgodził. Niechętnie.
Mój blog jest różnorodnie tematycznie i dzięki temu mogę pisać o tym, co mnie interesuje, nie ograniczając się tylko do jednego. Jeżeli nie mam pomysłu na jedną kategorię, to znajdę inny na drugą.

Prowadzenie bloga było skokiem na głęboką wodę. Mój kolega prowadzi bloga od wielu lat i z wieloma zadaniami był już oswojony, a dla mnie początkującej blogerki, która nie obracała się z kręgu blogerskim nagle miała zacząć tworzyć kilkanaście tekstów tygodniowo. Do tego wykonać zdjęcia do nagłówków i czasem do samego tekstu, prowadzić dwie strony na portalach społecznościach, i udzielać się na innych blogach. Było bardzo dużo rzeczy, które musiałam niemalże od razu przyswoić by było mi łatwiej wszystko prowadzić. Odpowiednia ilość tekstu na blogu w ciągu miesiąca, opisy, jasne i wyraźne zdjęcia. Później starałam się sama przygotowywać swoją pracę na blogu by w ciągu każdego dnia, choć w małym stopniu poświęcić na niego czas. Odpowiedzieć na komentarze, napisać tekst, czy wrzucić coś na grupę. Bo systematyczność to podstawa. Było to naprawdę bardzo trudne, ale mimo to starałam się prowadzić bloga, na tyle ile dałam rady w tamtym momencie. Nadszedł jednak moment, że nie nadążyłam.

Pisanie kilkunastu tekstów na miesiąc, prowadzenie grupy, pisanie tekstów w stylu, do którego nie mogłam przywyknąć, spowodowało, że zaczęłam czuć, że to wcale nie jest dla mnie, że nawet ten blog i teksty nie należą do mnie. Im bardziej wywierano na mnie presje prowadzenia bloga, tym bardziej nie chciałam tego robić. Inaczej to wygląda, gdy człowiek wie, czego tak właściwe chce. Po co go zakłada, co chce przez niego przekazać innym, jak on ma wyglądać, ma być prywatny czy publiczny, na jakim temacie ma się głównie opierać itp. Ja nie wiedziałam czego oczekuję. Mając już blog cały czas zadawałam sobie pytanie, ,,po co ja to właściwe robię?” nie umiał sobie na te pytanie odpowiedzieć. Mimo to pisałam, publikowałam i starałam się angażować.
Były momenty w prowadzeniu bloga, które sprawiały mi radość, ale przez większość część czasu czułam, że sama siebie zmuszam. I tak z miesiąca na miesiąc ta liczba spadała i spadała, aż do momentu gdy zawiesiłam bloga. Choć cały czas miałam pomysły na teksty, zdjęcia to gdy tylko dostawałam uwagę, że mogło by się to znaleźć na blogu, to od razu porzucałam swoje pomysły. I zrezygnowałam. 

Oczywiście wiele razy namawiano mnie bym do tego wróciła, ale ja od razu odmawiałam. Musiałam sama konkretnie zadać sobie pytanie, czy chcę jeszcze prowadzić blog. I po wielu miesiącach znalazłam odpowiedź, która w pełni mnie uświadomiła czy nadal chcę to robić.

Powrót z porzuconej pasji

Po pierwsze i najważniejsze to to, że chciałabym znów pisać. Zacząć znów przelewać swoje myśli. Nie miało już dla mnie różnicy czy jest to kawałek papieru, czy laptop. Po prostu bardzo chciałam znów wrócić do pisania. Jeszcze kilka miesięcy temu ( jeszcze przed założeniem bloga ) nie było dnia, abym czegoś nie napisała. W głównej mierze skupiłam się na opowiadaniach. One dawały mi możliwość wykorzystania swojej wyobraźni w całej sile, zawiłości i bez ograniczeń. Zawsze skupiałam się na bardzo rozbudowanych tekstach, które liczyły powyżej setki. Co we mnie jest dziwnego to to, że ja nie napiszę krótkiego opowiadania, które ma się zmieścić na dziesięciu stronach. Zwyczajnie tego nie potrafię, ponieważ gdy już wykreuję pewną historię to nie umiem jej zamknąć w tak ciasnych ramach. Duża ilość postaci, przenikające się przez siebie sytuacje, bardzo duża ilość monologów zwanych przeze mnie opisówkami. Nie umiem ograniczyć swojej wyobraźni, jeżeli chodzi o pisanie opowiadań. Piszę, piszę aż do momentu, w którym uznam, że czas już kończyć historię.

Niestety kilka miesięcy temu wyszło tak, że przestałam pisać opowiadania. Dlaczego? Chyba dlatego, że dogoniło mnie życie. Nagle koniec szkoły, praca i nakład wielu obowiązków, które spowodowały, że pisanie odłożyłam na bok i do tej poru nie wróciłam do niego. Uwierzcie mi, że do tej pory jestem na siebie za to zła. I zastanawiam się, czy byłabym jeszcze w stanie napisać opowiadanie podobnych do poprzednich. Wiem, że prowadzenie bloga to zupełni inny styl pisania, ale uświadomiłam sobie, że przynajmniej dzięki niemu mogę spróbować odbudować swoją pasję. Najpierw małymi kroczkami i uda mi się odbudować to, co porzuciłam. A może nie. Mimo to spróbuję, a Ty drogi Czytelniku możesz mnie w tym dopingować na różne sposoby.

Tagi:
Miłośniczka fotografii makro i blogerka uzależniona od książek. 📸 Canon 800D ● Zdjęcia ślubne ● Sesje fotograficzne

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina

Skoro brakowało Ci pisania na blogu, to dobry znak na powodzenia bloga. Niestety teraz jest pełno blogów, które nie są pisane z pasji A z chęci na zarobek przez co teksty są często pisane na siłę A czytelnik od razu to zauważy. Życzę Ci aby blog rozkwital i przynosił wiele radości 🙂
Zapraszam Cię również do mnie na mamanienamedal.wordpress.com

KingaS

No niestety na blogach też są różne opinie nie zawsze szczere co chyba sprawiło że w kosmetycznej niszy blogi już nie są takie popularne

Patryk Tarachoń

Cieszę się z Twojego powrotu. Cieszę się, że wrócił Ci zapał. Moim zdaniem masz dużo do zaoferowania w kwestii treści i materiałów. Jeśli chodzi o blogowanie, moim zdaniem całkowicie się zmienia w wielu aspektach. Teraz możemy rzadko trafić na typowe blogi, polegające na opisywaniu dnia. Często są profesjonalnymi artykułami lub felietonami, poruszającymi ważne tematy. Wielu twórców zaczęło utożsamiać blogowanie z filmami (vlog) czy prowadzeniem profilu w Instagramie (np. bookstagram). Dla mnie blogiem jest strona, na której zamieszcza się treści w postaci tekstu. Mimo wszystko nie dziwię się, że twórcy uciekają się do innych form. Myślę, że to bardzo dobrze, że… Czytaj więcej »

Marcin Kamiński

Wręcz przeciwnie. Jako SEOwiec dostrzegam coraz większą potęgę blogów. Słowo pisane i unikalny content is the king. To, że dzieciaki obecnie bawią się Tik Tokiem nie zmienia zasad. Google zawsze będzie kochać treść pisaną. Nie bez powodu nawet duże firmy zaczynają coraz więcej uwagi poświęcać rozwijaniu swoich blogów. Treść pisana przyciąga użytkownika i zgarnia ruch z Google.

Dorota

Pisz koniecznie, chętnie poczytam 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

W górę